Miniona niedziela przyniosła nowe odkrycia związane z patronem (tak to się mówi?) ulicy. Po Mszy postanowiłam zobaczyć, gdzie istotnie ksiądz prałat jest pochowany (na stronie wyczytałam, że w kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej). Kierując się w tamtą stronę stwierdziłam, że to zaskaujące, że w bocznej kaplicy znajduje się wyjście z kościoła, co sugerował podążający obok mnie niezły tłum. W samej kaplicy jeszcze bardziej się zdziwiłam, że tłum wychodzi z kościoła schodami prowadzącymi w dół. I tak oto zeszłam do krypty pochówku księdza prałata, gdzie wierni parafianie tłumnie uderzyli na kolana. Bez żadnej szczególnej okazji - wyglądało to na zwyczajowe działania. Sama krypta nieco w stylu wawelskiej:)
A więc, co? Lokalny kult?:) Liczę na to, że znawcy tematu się wypowiedzą:)
62. Jerzy do składania
1 rok temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz