Do szukania nowych mebli można się zabrać na różne sposoby. A czasem trzeba przerobić je wszystkie, (motyw z Boba Dylana:) aby dopracować się najlepszej strategii.
Krok pierwszy: Żona, co z każdym dniem staje się coraz bardziej mamą muminka wzdycha "ach, jak wspaniale by tutaj pasowały stare meble. Mam już dosyć Ikei - Ikea jest droga i badziewna. Poszukajmy czegoś na targach starych mebli..." W ten oto sposób żona i mąż lądują w takich miejscach jak Koło, gdzie jak już coś się trafi (obok radzieckich medali) to jest to lekko przeszlifowana szafa (to się nazywa "po renowacji")z dosztukowanymi rogami za 700 zeta.
Coż... hasło "stare meble" nadal kusi, więc może poszukamy miejsca, gdzie wybór jest większy. Tak oto lądujemy w Broniszach, gdzie przeżywamy wielką niepewność związaną z parkingiem - "czy zaliczamy się do kierowców kapustnych, czy zwykłych kupujących z ciągnikiem?" Wśród hal - "ziemniaki", "marchewki" odnajdujemy halę - "antyki" i dopiero teraz wiemy, że to nie jest słowo, wg. którego powinniśmy googlować. Wpadamy między Ludwiki, chipendaile o cenach wpadających w grube tysiące. Mąż jest przerażony, że ktoś nas tutaj zobaczy i zawalifikuje do nuworyszów skupujących majatek biedującej inteligencji.
A więc chyba dojrzeliśmy - i zabieramy się do tego inaczej
Krok drugi: allegro
Allegro to jakby się zdawało idealne miejsce, aby znaleźć coś taniego, ładnego i bezpretensjonalnego. I rzeczywiście są tutaj takie przedmioty, szkoda, że inaczej je postrzegają właściciele.
"Wspaniały kredens kuchenny - antyk" tu mowa o zwykłym wiejskim kredensie kuchennym z lat 50, odziedziczonym pewnie po cioci Krysi z Bielawy. Oczywiście kompletna dezela - ale przecież antyk - a więc opcja "kup teraz - 500 zł" Ogólnie jak już coś jest z lat 50 albo uh, uh - przedwojenne to wystawca ma w nosie, że mebel sie sypie i rąbie cenę z półki "stary mebel". A więc to chyba tez nie jest nasze hasło...
Krok trzeci: Komis na sąsiedniej ulicy.
Jak się wpisze w googla "tanie meble" to często wyskakują lokalizacje grochowskie. Tam oto lokalni marszandzi sprzedają skupowane po okolicy zgrabne szafy, proste witrynki, babcine stoliki. Hitem są tacy, co nie mają strony www, nie sprzedają na allegro a pani Ci otwiera, jak dojrzy z okna, że błąkasz się pod bramą. W komisach (ale to już tych z top półki) możesz oprócz wspomnianych mebli nabyć też półmetrową figurkę -> Smurfetki i wyjątkowe -> off - fotele
Dopiero w trzecim kroku kierujesz się na Grochów, a przecież wiesz już o potencjale tej dzielnicy... Dzielnicy, gdzie lumpeksy posiadają tak niezwykłe nazwy jak "teatr odzieży"...
P.S. W statystykach wyskoczyły mi odwiedziny z Porto Alegre. Podejrzewam, że to jakiś brazylijski alterglobalista zaplątał się na bloggerze:) Pomyślałam że temat o grochowskich komisach będzie dla niego atrakcyjny...
62. Jerzy do składania
1 rok temu
3 komentarze:
Ola spróbuj jeszcze na witolińskiej (k. Toyoty): Komis Sezam oraz jest sklep uzywane meble w podwórku też na ulicy prostopadłej do Grochowskiej gdzieś w połowie między Witolińską a Komorską Powodzenia
A co to za godzina 14.53 pojawiła sie przy moim liście??? jak tu już 23.54. To chyba czas wschodniego wybrzeża :)
W komisie sezam zakupiliśmy już szafę trzydrzwiową i stolik:) zlinkowana smurfetka jest z Sezamu...
A czas chyba rzeczywiście amerykański - poprawię.
Prześlij komentarz