środa, 6 maja 2009

Słomiane wdowy (?)

no w każdym razie jakby tego nie nazwać, siedzimy same. Kuba pojechał do Wilna realizować Dziady. To tez pierwszy tydzień, gdy chodzę do pracy, choć na razie wyszłam tylko raz. Opiekunka powróciła po tygodniowej niedyspozycji. Wieczorami staram się zmobilizować do złogów pracowych (a miałam nie pracowac w nocy! - chyba jeszcze się tak nie da). I rozpaliłam w piecu bo zimno trochę się zrobiło. '

Całe to uwijanie się uświadamia mi, co znaczy być tzw. samotną matką, szczególnie, że miałam ostatnio okazję kilka takich dziewczyn spotkać. I to jest jakieś niepojęte - ciężar odpowiedzialności, zagwozdka jak wytłumaczyć tę sytuację dziecku - nie może mi się to pomieścić w głowie. Oj, kurcze - nie wolno narzekać, na to co się ma.

Brak komentarzy: