poniedziałek, 25 maja 2009

real/wirtual

Wszystko się miesza... Dziś spotkałam na placu zabaw mamę z dwiema córkami, które kojarzę z bloga. Tata tych dziewczynek jest fotografem, stąd na blogu dużo pięknych zdjęć. Ale nie odważyłam się zagadać... I czuję się w związku z tym trochę jak szpieg. Zawsze jak widzę kogoś, o kim wiem, kim jest a on nie ma pojęcia kim jestem ja - mam głupią minę. No bo jak tak...zagadnąć...

Dobrze, że blog na sztuki nie jest masowo czytany;)

To jeszcze zdjęcie. Stare całkiem, ale ostatnio głównie zasuwam do pracy i mało okazji do fotografii.






Acha, Łucja czapki zakłada sobie sama, które chce i jak chce

A na deser - film pamięci Michela Jacksona... Tu pragnę nadmienić, że słuchałyśmy go wcześniej, niż zaczęły go puszczać wszystkie stacje radiowe:)

środa, 6 maja 2009

Słomiane wdowy (?)

no w każdym razie jakby tego nie nazwać, siedzimy same. Kuba pojechał do Wilna realizować Dziady. To tez pierwszy tydzień, gdy chodzę do pracy, choć na razie wyszłam tylko raz. Opiekunka powróciła po tygodniowej niedyspozycji. Wieczorami staram się zmobilizować do złogów pracowych (a miałam nie pracowac w nocy! - chyba jeszcze się tak nie da). I rozpaliłam w piecu bo zimno trochę się zrobiło. '

Całe to uwijanie się uświadamia mi, co znaczy być tzw. samotną matką, szczególnie, że miałam ostatnio okazję kilka takich dziewczyn spotkać. I to jest jakieś niepojęte - ciężar odpowiedzialności, zagwozdka jak wytłumaczyć tę sytuację dziecku - nie może mi się to pomieścić w głowie. Oj, kurcze - nie wolno narzekać, na to co się ma.