Za oknem zimowo zaczyna się dzień zaczynam kolejny dzień życia wyglądam za okno na oczach mam sen a Grochów się budzi z przepicia
Nowy rok już zima minie kto pod lodem został, a kto dalej będzie biegł ciepły front napływa już i światła więcej w głowie Nowy rok wiosna będzie od nowa znów stawiamy kruchy domek z kart może teraz uda się i tylko tchu mi brak
zapomniała o Łucji. Byłam w odwiedzinach u pewnego noworodka, trzymałam go w chuście, rozmawiałam z jego mamą i dopiero płacz przypomniał mi o tym, że mam dziecko, które paręnaście minut wcześniej wyruszyło za kotkiem na samotne zwiedzanie mieszkania. Z jednej strony moje przerażenie, że tak stępiłam czujność, z drugiej zafascynowanie, że moja podświadomość zaprogramowana jest na jedno dziecko i skoro one spokojnie leży na moich kolanach - to wszystko jest ok.
Postanowiłam, że się wezmę. Podczas Świąt spotkałam czytelników w realu, którzy oświadczyli, że można się skichać od patrzenia w kółko w ten sam post. Tylko, tylko... podstawowy problem jest taki, czy ma się coś do powiedzenia.
Tak więc sobie i innym niepewnym własnego zdania dedykuję piosenkę zespołu Iwona a poniżej zdjęcia, które obrazują leniwy upływ czasu u nas w domu. Na pierwszym ja usypiam Łucję podczas południowej drzemki, na drugim Łucja sama się usypia podczas śniadania.